Pokora

Pius XII w encyklice ,,Menti nostrae”, mówi o świętości. Świętość polega na najściślejszym zjednoczeniu z Chrystusem. ,,Niechaj k. swe oczy kieruje ku Chrystusowi, niech jak najgorliwiej spełnia Jego polecenia, niech naśladuje Jego czynności i przykład”. ,,Macie ukochani synowie przed oczyma streszczenie prawdziwego życia. Starajcie się za wszelką cenę odtworzyć je w sobie. Chrystus tego pragnie. ,,Dałem wam przykład, abyście jakom Ja czynił i wy czynili”. (Jan  13, 15)

Naśladować pokorę Jezusa Chrystusa.

Początek doskonałości chrześcijańskiej wywodzi się z cnoty pokory. ,,Uczcie się ode Mnie, żem jest cichy i pokornego serca”. (Mat. 11, 29) Rozważając z jednej strony wielką godność, do której zostaliśmy powołani przez chrzest i święcenia, a z drugiej strony nasz duchowy niedostatek, zastanawiajmy się nad owym zdaniem Jezusa Chrystusa – ,,Bezemnie nic uczynić nie możecie”. (Jan 15, 5) Kapłan niech nie ufa swoim siłom, niech nie ma nadmiernego upodobania w swoich cnotach, niech nie goni za uznaniem i pochwałą ludzi,  niech nie wzdycha za dobrymi przymiotami, lecz niech naśladuje Chrystusa pokornego.

Wszakże nie dosyć zabrać się do pracy wewnętrznej i w niej wytrwać. O co chodzi w pracy wewnętrznej ? Co mammy zdobyć ? Pokorę, przede wszystkim pokorę. Pokora jest najbliższym celem całej naszej pracy wewnętrznej. Kto zdobył pokorę, spełnił zasadniczo swe zadanie moralne, odniósł zasadnicze zwycięstwo, które przed nim otwiera drogę ku szczytom doskonałości i świętości.

A dlaczego pierwszym zadaniem, jakie spełnić ma nasza praca wewnętrzna, jest zdobycie pokory ? Zrozumiemy to od razu, skoro zdamy sobie sprawę z tego, czym jest pokora, a czym pycha. Wiemy, że najgłębszym korzeniem zła, tkwiącego w nas na skutek grzechu pierworodnego oraz upadków osobistych, jest egoizm. Najgroźniejszą zaś formą egoizmu jest pycha. Pierwszy grzech na świecie – pycha, aniołowie – buntownicy, strąceni do piekła. I ostatni grzech – pycha, Antychryst, ,,który wynosi się ponad wszystko, co zowią Bogiem, albo czemu cześć oddają, tak, że usiądzie w świątyni Boga okazując się jakoby był Bogiem”. (II Tes. 2, 4)

Pysznego przyrównać można do człowieka, który chodzi na szczudłach. Bo co czyni człowiek taki ? On sztucznie wywyższa się ponad otoczenie swoje, on chodzi sztucznie i nie naturalnie, on wreszcie zajęty jest tylko samym sobą i myśli tylko o tym, by nie stracić równowagi i nie runąć na ziemię ; więc nie jest w stanie zająć się na serio czymkolwiek. To samo dzieje się, kiedy człowieka opanuje pycha. Wynosi się ponad innych. Bo choćby kto posiadał zdolności i zalety przyrodzone oraz dary nadprzyrodzone, większe od innych, to jednak każde wywyższanie się ponad  drugich jest sztuczne i kłamliwe, ponieważ wszystko co człowiek posiada, jest od Boga.

Żadna wada tak nie zaślepia, jak pycha. Wszakże najgorszym skutkiem pychy jest nieczułość na łaskę Bożą. Dusza przepełniona własnym ,,ja”, zwrócona do samej siebie, zacieśniona w sobie, nie jest skora do przyjęcia poruszeń i natchnień Bożych. W niej nie ma miejsca dla łaski, ona jest pełna siebie, bogata w duchu, zadowolona z siebie samej. I dlatego Pismo Św. mówi, że ,,Bóg pysznym się sprzeciwia”.

Teraz rozumiemy, dlaczego przezwyciężenie pychy jest najpierwszym zadaniem w życiu wewnętrznym. W tym kierunku pójść winna nasza praca wewnętrzna, inaczej będzie ona bezowocna. Dlaczego tak mało ludzi dochodzi do dodatnich wyników w pracy nad sobą, choć wielu zabiera się do tej pracy ? Bo mało jest takich, co potrafią  przezwyciężyć zasadniczo pychę.

Jakże pełni jesteśmy pychy ! We wszystkim szukamy siebie, choć na pozór pracujemy dla Boga i bliźnich. Nikt nie chce opuścić siebie, przeciwnie, każdy chce coś znaczyć i być czymś. W ten podstępny sposób okradamy poniekąd Boga z chwały, która mu się należy.

Trzeba koniecznie zstąpić z tych urojonych wyżyn i stać się małym przez pokorę. Co to jest pokora ? Pokora jest prawdą. Dusza pokorna trwa w prawdzie (Jan 8, 44) i ,,czyni prawdę”(Ef 4,15)

Dlaczego pokora jest prawdą ? Ponieważ polega zasadniczo na tym, by poznać i uznać w teorii i w praktyce to co jest. Bo cóż czyni pokorny ? On poznaje, czym jest rzeczywiście. Jest niezachwianą prawdą i dogmatem wiary, że człowiek ze siebie jest niczym, ponieważ wszystko co ma, nawet sam byt swój, ma od Boga. Słusznie tedy powiada Pan do Św. Katarzyny Sieneńskiej, chcąc ją utrzymać w pokorze : ,,Pamiętaj, że jesteś tym, czym (ze siebie) nie jesteś. Ja zaś jestem, Tym, który jest”.

Naszym dorobkiem, naszą wyłączną własnością jest błąd i grzech. Natomiast wszelkie dobro, które w nas jest, lub które możemy wykonać, pochodzi od Boga, jest darem Bożym. Ile z drugiej strony błogosławieństwa płynie z prawdy, jaką jest pokorne poznanie prawdziwej wartości swojej ? Pokora jest prawdziwym źródłem światła, bo poucza nas o tym, czym rzeczywiście  jesteśmy. Taka jest pokora rozumu.

Światło w życiu naszym jest rzeczą zasadniczą, samo jednak nie wystarcza, potrzeba nadto czynu. Należy uniżać się przed Bogiem i trwać przed Nim w adoracji, jest rzeczą oczywistą, kiedy rozważamy, czym bóg jest w sobie i co dla nas uczynił jako Pan, Ojciec i Zbawiciel. Wówczas bowiem rodzi się w duszy najgłębszy szacunek dla Boga, który trzyma nas w uniżeniu pełnym uszanowania.

Chcąc ułożyć stosunek swój do bliźniego, musimy uwzględnić w nim to, co w nim jest Bożego, musimy ,,czytać imię Boga w człowieku”. Natomiast w sobie musimy potrzeć na to, co naszą jest bezwzględną własnością, na kłamstwo i grzech.

Z pokory wypływa miłość do życia ukrytego. Pokorny pragnie być nieznany i poniekąd zniknąć wobec ludzi. ,,Ama nesciri” – oto zasada pokory. Tego ukrycia życzył św. Paweł wiernym w  Kolossie : ,,Życie wasze ukryte jest z Chrystusem w Bogu”.

 Wzniosłość pokory

Pokora jest kluczem do raju, otwiera skarby łaski, ,,pokornym łaskę daje”. Bóg wie, Ze dusza pokorna wszelką chwałę do Boga odnosi, napełnia ją obfitością łask. Bóg objawia się maluczkim. ,,Zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je maluczkim”.

,,Jeśli kto jest maluczki, niech przyjdzie do Mnie „. ,,Jeśli nie staniecie się jak dziatki, nie wnijdziecie do Królestwa Niebieskiego”. ,,Uczcie się ode Mnie, żem jest cichy i pokornego serca”. Przez pokorę zdobywamy miłość. Miłość Boża rośnie w duszy opróżnionej z samej siebie. ,,Nihil exscelsius via caritatis et non in illa ambulant nisi  humiles”. (Aug.)

Pokora a kapłan

Każdy chrześcijanin, który chce żyć wedle prawa Jezusa Chrystusa powinien się ćwiczyć w praktyce pokory – ściślej podlega obowiązkowi kapłana i zakonnika.

1.Dostojność godności kapłańskiej. Im większym jesteś, tym pokorniej się we wszystkim zachowuj. (Eccl. 3, 20) – mówi Duch Św. Zjednoczony z Jezusem, Kapłanem najwyższym Nowego Prawa, naznaczony charakterem, który go ponad aniołów wynosi, spełnia on w Kościele najbardziej Boskie czynności. Najświętsza Panna nie uniosła się pychą, uniżyła się w swojej nicości : ,,Respexit humilitatem ancillae suae”.

Co może go bardziej upokarzać, niż widok uderzającego przeciwieństwa : między nędzą jako człowieka a godnością jako kapłana ; niezliczonymi grzechami a świętością tajemnic, których jest sługą ? ,,Potworną to jest rzeczą – powiedział św. Bernard – gdy godność jest najwyższa a duch najniższy”. ,,Monstruosa res gradus summuset  animus infimus, sedes primo et vita ima”.  Podniesiony do tej godności, musi wyznać z pokorą, że ją zawdzięcza jedynie łasce i dobroci Boga ; ,,De stercore erigens pauperem…”

2.Z natury czynności, bez ustanku jest na widoku świata. ,,Wy jesteście światłością świata. Niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi”. (Mat. 5, 14-16)Wystawiony na pokusy do szukania pochwał i oklasków. Są takie czynności, które szczególnie mogą schlebiać miłości własnej. Służba w konfesjonale, gdzie wierni darzą kapłana wyjątkowym zaufaniem, służba na ambonie, gdzie trzyma na uwięzi przez czas swego słowa rzesze, które się zbiegły, aby go słuchać. Służba przy ołtarzu, święte obrzędy, przed oczyma wiernych jako przedstawiciel Jezusa Chrystusa, w całym blasku swojego majestatu.

3.Szczególnego piętna złości, pycha na duszy kapłańskiej. Zawsze karygodnym nadużyciem, kiedy się szuka własnej chwały kosztem chwały Bożej. O ileż większym nadużyciem u kapłana, którego posłannictwem jest poświęcić się zupełnie na szerzenie chwały Bożej. Wielką to jest nieprawością zamiast chwalić Boga, chwalić samego siebie, przywłaszczać sobie świętokradzko honor.

Zamiast przepowiadać Ewangelię, przepowiada samego siebie. Ołtarz, konfesjonał, przepych czcigodny liturgii, przedmiotem podobnych profanacji. Wszystko co w posługach kapłańskich olśniewa, co świeci w oczach ludzkich, co może uwydatnić zręczność, wdzięk, zdolności, służy za pokarm jego próżnym zamiarom.

Największe spustoszenie i herezje w Kościele spowodowane przez pychę kapłanów : Arjusz, Nestoriusz, Pelagiusz, Luter, Dollinger, z naszych Hodur – nie ugnę się ,,non flectar”.

Kościół w liturgii uczy pokory.

Czy kapłan, którego Bóg szczególniejszym powołaniem do tak wysokiej godności wyróżnił nad tylu innych, nie powinien ożywiać swej duszy tylko uczuciem miłości ? A jednak Kościół, nieomylny opiekun kapłanów, każe mu wyznać, że jest grzesznikiem : Confiteor Deo omnipotenti.

 W ciągu Mszy św. Kościół po wielokroć kładzie w usta jego słowa o przebaczeniu, by duchem skruszenia napełnić jego serce : ,,Aufer a nobis, quaesumus Domine, iniquitates nostras”.Kiedy ofiaruje Bogu  Hostię niepokalaną, składa ją za swoje ,,nieprzeliczone grzechy, przestępstwa i niedbalstwa”. Przed konsekracją błaga o wybawienie od potępienia wiecznego : ,,Ab aeterna damnatione nos eripi. Nobis quoque peccatoribus… non estimator meriti,sed veniae  largitor admitte”. Nadchodzi moment, w którym ma się zjednoczyć z Boską Żertwą : ,,Baranku Boży… niech przyjęcie Ciała Twego nie posłuży mi na sąd i potępienie”. Pomyślmy, że tylu świętych kapłanów i biskupów mówiło przy Mszy te słowa.

Wzruszającą jest ceremonia przy wyborze papieża. Kard. Dziekan pyta kandydata, czy przyjmuje (zł. baldachim, pospuszczane, tylko jeden) – ubiera się w sutannę białą, hołd kardynałów, intronizacja na sedes gestatoria, dzwony Rzymu dzwonią, wojsko – broń, ludzie wiwatują, srebrne trąby, przed pierwszą Mszą św. – staje pochód – kard. Ceremoniarz zapala garść lnu, trzy razy śpiewa : Sanctisime Pater sic transit gloria mundi.

Chrystus wzorem pokory.

Naśladować pokorę Chrystusa ,,Albowiem to w sobie czujcie co w J. Chr., który będąc w postaci Bożej…wyniszczył samego siebie”. (Filip. 2,5) Chrystus w życiu ukrytym, przy narodzeniu ubogi na odrobinie siana, jako ubogie dziecię wykupione za cenę dwóch synogarlic, musi uciekać do  Egiptu, w Nazarecie długie lata na posłuszeństwie. ,,O Boże, nie mogę wyjść z podziwu, przyjdź pycho, na widok biednego Syna cieśli zgiń na wieki”. (Aug.)

W życiu publicznym nie przestaje dawać przykładu. Zapomina o sobie. Otoczenie stanowią Apostołowie, ludzie bez nauki, mało okrzesani. Żyje z jałmużny, nie posiada własnego domu, nie goni za popularnością. Ukrywa się gdy Go chcą obwołać królem. Pragnie żyć w zależności od Ojca ,,Nauka moja nie jest moja, ale Tego, który mnie posłał”. Nie własnej szuka chwały, ale chwały Ojca. Nie przyszedł, by mu służono, ale aby służyć.

W czasie męki bierze na siebie ciężar nieprawości, by ponieść karę, jak gdyby sam był winowajcą. Stąd wszystkie uczucia smutku, przygnębienia, wstydu. Stąd obelgi, którymi był zarzucany, zdradzony przez Judasza, słowa przyjazne : ,,Przyjacielu po coś przyszedł ?” Kiedy Herod obchodzi się z Nim jak z szaleńcem, milczy, nie czyni cudu w obronie swej czci. Scena ukoronowania cierniem, jak gdyby był królem w teatrze, zraniony od stóp do głów, mógł powtórzyć za Psalmistą ,,Jam robak a nie człowiek”. Z bohaterstwem bez słowa skargi znosi zniewagi : ,,Który gdy Mu złorzeczono nie złorzeczył, gdy cierpiał nie groził, lecz poddawał się niesprawiedliwie sądzącemu”.

W życiu Eucharystycznym Chrystus bardziej ukryty niż w żłóbku, niż na Kalwarii : ,,Na krzyżu tylko Bóstwo utajone było, tu również człowieczeństwo się ukryło”. (Adoro Te …Tom.)Tu z głębi przybytku jest przyczyną sprawczą wszelkiego dobra, udziela natchnień i mocy. Chce pozostać ukryty ,,nesciri, pro nihilo reputari”. A ileż obelg, zniewag od bezbożników, wiernych. Obojętność : ,,Nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną?” Zamiast skarżyć się, na nowo : ,,Pójdźcie do Mnie wszyscy…”

,,Wy wiecie – mówił św. Paweł do Efezjan – że od pierwszego dnia, któregom wszedł do Azji, nie przestaję Bogu służyć z wszelką pokorą i ze łzami”. Dlaczego ? Bo sobie wspomniał czas, w którym był prześladowcą Kościoła. Nie lęka się przypomnieć uczniowi swemu, Tymoteuszowi, że był ,,bluźniercą, prześladowcą, gnębicielem”; mówi, że jest, pierwszym z grzeszników, który dostąpił miłosierdzia Bożego po to właśnie, żeby Jezus Chrystus mógł na nim okazać niewyczerpaną cierpliwość swoją, ku nauce tych, którzy w przyszłości uwierzą w Chrystusa.

Patrzmy na św. Gertrudę, tę lilię czystości ; ,,Największym dla mnie cudem jest to, że ziemia może ścierpieć tak niegodną grzesznicę”. Św. Teresa, którą w doskonałości kształcił sam Zbawiciel, w oratorium swoim : ,,Nie wchodź, Panie, w sąd ze sługą Twoim”.

Św. Katarzyna Sieneńska kończyła zawsze swoje modlitwy : ,,Zgrzeszyłam, zlituj się Panie nade mną”.

Środki nabycia.

Modlitwa, by Bóg usunął pychę, zasadniczą przeszkodę, hamującą Jego działanie.

Rozważanie doskonałości Boga. Wpatrujmy się w wielkość Boga a poznamy nicość naszą, w nieskończoną czystość – brzydotę naszą. (Teresa) Liturgia, psalmy, bogactwo myśli.

Rozważanie Człowieczeństwa Chrystusa  – wszystkie uniżenia, by nas nauczyć pokory. Chrystus nie mówi : uczcie się pokory od Aniołów, lecz ,,uczcie się ode Mnie”.

 Przyjmować upokorzenia. Droga do pokory jest mozolna, sylabizowanie  do czytania, do nauki. Ćwiczyć się w aktach pokory ,,Kto się uniża, będzie wywyższon”. Temu prawu poddał się Chrystus, nasz wzór, i spełnił je przedziwnie. To prawo odnosi się do  Jego członków. Chrystus przygotował miejsce tylko tym, którzy wezmą udział w Jego uniżeniach.

Pokora -Rachunek sumienia.

 

Czy zrozumiałem, że pycha jest czymś  głupim, niebezpiecznym i wstrętnym?

Z czego mam prawo być dumnym? Wszechmocny rzeczywiście zdziałał we mnie wielkie rzeczy; czynił mi wielkie rzeczy, który możny jest, ale uczynił to Wszechmocny, nie ja.

Czy zrozumiałem, że im więcej otrzymałem, tym bardziej szczegółowy będę musiał zdać rachunek? Czy naprawdę mam przeświadczenie, że sam z siebie jestem niczym, że nie mam prawa do niczego i że bez pomocy Boga nie mogę zrobić nic dobrego, trwałego i solidnego?

Czy w stosunku do Boga mam nastawienie religijne, poszanowanie majestatu Boskiego, które powinno być tym głębsze, im Bóg staje się dla mnie bliższy?

 Czy jestem pokorny w myślach? Czy miłość Boga jest podstawą mego apostolstwa? Czy nie jest to raczej chęć uwydatnienia mojej osobowości, chęć organizowania, kierowania, panowania?

 Czy jestem pokorny w słowach? Czy mniej lub więcej świadomie, moje „ja” nie jest motywem przewodnim moich wypowiedzi ? Czy tematem mojej rozmowy nie jest to, o czym „ja” myślę, co „ja” robię, co „ja” cierpię, na co „ja” mam nadzieję itd. ? Ile razy w ciągu dnia używam wyrazu „ja” lub „mnie”?

 Czy nie odczuwam pokusy, by nadawać moim twierdzeniom powagę dogmatu, nawet wtedy, gdy nie mam ku temu prawa?

 Czy nie grozi mi, gdy nie czuwam nad sobą, niebezpieczeństwo mylenia pojęcia autorytetu i autorytatywności? Czy, jeśli mi ktoś zarzuca pewną słabość lub błąd, nie czuję się dotknięty do żywego i to tym bardziej, im zwrócona uwaga była słuszniejsza?

  Czy godzę się łatwo z tym, że ktoś nie podziela mego zdania i czy mając pewien autorytet, nie odczuwam pokusy, by posłużyć się nim, w celu przerwania oponentowi?

 Jak reaguję na niepowodzenie lub przeciwności? Buntuję się, czy też umiem wykorzystać takie wypadki jako środki do uzdrowienia mojej pychy i do odkupienia  świata?

 Czy jestem jeszcze wrażliwy na schlebiające próżności tytuły i honory świeckie lub kościelne? Czy nie mając ich nie odczuwam zawodu lub zazdrości w stosunku do tych, którzy je posiadają?