Msza Święta

 

Msza Święta, najdoskonalszą czynnością kapłana, ośrodkiem życia kapłańskiego, nie ambona – ołtarz. Kto zbankrutuje nie odegra się. „Poza tym będą członkowie Towarzystwa, słowem i piórem, szerzyli wszędzie znajomość Mszy Świętej, w tym celu, by wierni, przejęci znaczeniem i wielkością Najświętszej Ofiary, uczestniczyli w niej możliwie codziennie i z jak największą korzyścią.”

Ofiara jest zawsze najwyższym aktem, każdej religii. Jakże więc niepojęcie wysokim aktem jest Najświętsza Ofiara?  Bez Mszy Świętej nie mielibyśmy Eucharystii, a Najświętszy Sakrament żywi religię, podtrzymuje ją w jej najgłębszej istocie, bo płynie z ofiary wewnętrznej i zarazem publicznej.

Istotnie, to co się działo XX wieków temu na Kalwarii, uobecnia się w każdej Najświętszej Ofierze. Ten sam Chrystus w niej występuje, rodzi się, żyje, działa, cierpi, za nas się ofiarowuje, umiera, zmartwychwstaje i w niebo wstępuje w rzeczywistej a Najświętszej Ofierze, tym najwyższym akcie naszej religii.

Przeto i żertwa i główny ofiarujący, mają wartość nieskończoną. Przeto „imitamini quod tractatis”. Zdawajmy sobie sprawę, co się przez ręce nasze dokonuje. Każda Msza Święta to zbawcze słońce, codziennie wschodzące nad ludzkością, oświecające, uweselające wszystko prawdziwym życiem. Św. Franciszek Salezy słusznie mówi o Mszy Św., że jest „słońcem wszystkich ćwiczeń duchownych, ośrodkiem religii chrześcijańskiej, sercem poświęcenia się, duszą pobożności, wreszcie niewymowną tajemnicą, zamykającą otchłań samej miłości Bożej. „Imitamini quod tractatis”.

„Jedna Msza Święta – mówi w swym dziele o Najświętszej Ofierze X. M. Gihr  – przysparza Bogu więcej czci i chwały, niżby Mu mogły przysporzyć wszystkie chołdy mieszkańców nieba i ziemi przez całą wieczność.

„Całe życie Zbawiciela – mówi Ojciec św. Pius XII – zmierzało ku ofiarowaniu samego siebie. Podobnież życie kapłana, który ma w sobie wyrazić obraz Chrystusa, ma być „cum ipso et per ipsum” ofiarą miłą Bogu.”

Protestancki teolog prof. J. Smend – rozprawę „Potęga rzymskiej Mszy” – „Nie ma na świecie rzeczy tak upragnionej i czczonej jak Msza.”

Msza Św. – strumień łask obok przepływa, każdy może czerpać. Nie każdy tę samą ilość. Od czego zależy? Od wiary, czystości serca… Jeżeli pełna dyspozycja, żywa wiara, mógłbym poniekąd stać się jak Maryja „pełnym łaski”. W., co dobrego w świecie, to przez Mszę. Czego nie otrzymam za pomocą Mszy – to już nigdy. Czego nie osiągniesz za pomocą Mszy – to… We Mszy Pan Jezus więcej daje, aniżeli w czasie modlitwy, czy postu. W czasie Mszy Św. Rano muszę tyle łask osiągnąć, by przetrzymać cały dzień. Dlatego tak ważne te chwile, zwłaszcza od Oficjum do Komunii Świętej. Można płakać, serce krwawi – tyle nieuszanowania wobec Mszy (albo garstka tylko ludzi).

Msza Św. największe źródło siły uświęcającej, ile odpuszcza grzechów powszednich, kar… Przez śmierć krzyżową Pan Jezus zapłacił za mnie, odkupił (odkupił w sensie obiektywnym). Musi jednak jeszcze dojść odkupienie w pojęciu subiektywnym, przez to, że ja zasługi Pana Jezusa sobie przywłaszczę. Dlatego Pan Jezus codziennie powtarza ofiarę, bym mógł przyswoić sobie te zasługi, wypływające z Jego męki i śmierci. W tym celu Mądrość Boża wymyśliła ten cudowny sposób, uobecniania Ofiary krzyżowej.

Dlatego to kapłan ma nie tylko celebrować Ofiarę Eucharystyczną, ale ma nią żyć w głęboki, wewnętrzny sposób. Wtedy będzie czerpał życie nadprzyrodzone, ze swej łączności z Ofiarą, przemieni się zupełnie i będzie uczestnikiem w życiu ofiarnym, samego Boskiego Odkupiciela.

Przygotowanie do Najświętszej Ofiary

Do tak niepojętej sprawy należy przystępować należycie przygotowanym. Kanon 810 poleca: „Niech kapłan nie opuszcza przygotowania pobożnymi modły do złożenia  ofiary, a po  niej, niech za tak wielkie dobrodziejstwo, dzięki Bogu czyni.”

Przede wszystkim te pobożne modły, którymi duszę kapłańską należy do składania Tajemnicy Ołtarza usposobić, to powinno być systematyczne, koniecznie codzienne rozmyślanie nad życiem Boskiego Zbawcy i Jego męką. Jakież lepsze może być przygotowanie do Mszy Świętej, nad wgłębianie się w to źródło tryskające ku żywotowi wiecznemu, ta spiritalis unctio – duchowne namaszczenie, płynące z życia Chrystusa wśród nas obecnego i w rozmyślaniu przeżywanego? Bezwzględnie najlepsze przygotowanie do Najświętszej Ofiary to rozmyślanie.

Pewnie i modły liturgiczne mają swoje znaczenie, ale jakże to łatwo wpaść w szablon, rutynę, przyzwyczajenie a nawet pośpieszną bezmyślność, tak, że zostaje nieraz tylko forma modłów ale bez wewnętrznej treści.

Do Najświętszej Ofiary powinniśmy zawsze przystępować z czystym sercem. To najważniejsze, żeby nie zasłużyć sobie na wyrzut Boskiego Zbawiciela: „Przyjacielu pocałowaniem wydajesz Syna Człowieczego – Amice osculo tradis Filium Hominis”. (Łk. 22,48) Byłoby to nielada tragedią, gdybyśmy we Mszy Św. mieli miód niejako na ustach ale gorycz w duszy i w sercu – mel i ore, fel in corde. Trucizna grzechu, zwłaszcza śmiertelnego musi być od nas daleka, kiedy przystępujemy do ołtarza.

Sobór Trydencki – „Ne tantum Sacramentum indigne atque in mortem et condamnnationem sumatur, statuit atque declarat  S. Synodus illis, quorum  conscientiamm peccatum  mortale gravat, quantumcumque se  contristos existiment, necessario  praemittendam esse confessionem  sacramentalem.” … „nie przyjmowano nielegalnie i dlatego na śmierć i na potępienie, postanawia św. Synod i wyjaśnia tym, których sumienie obciąża grzech śmiertelny, chociażby się uważali za skruszonych, jednak koniecznie mają wpierw odbyć spowiedź sakramentalną.”

Któżby się odważył z grzechem ciężkim, tak wielkie sprawować tajemnice? „O ileż jaśniejszą od promienia słońca powinna być dłoń, która ma dzielić to Ciało? O ile czystsze powinny być usta, napełniające się świętym żarem, język, który się Krwią Najświętszą rumieni! Pomyśl kapłanie, jaką czcią jesteś otoczony, kiedy z tej uczty pożywasz? Na co ze drżeniem Aniołowie patrzą, tym my się karmimy, z tym się jednoczymy w jedno ciało i krew z Chrystusem.” (Św. Jan Złotousty)

O jak wielki i czcigodny obowiązek kapłanów, którym dano konsekrować świętymi słowami Pana Majestatu, językiem błogosławić, w rękach trzymać, własnymi ustami przyjmować i innym podawać. O jak czyste powinny być ręce, jak czyste usta, jak święte ciało, jak nieskalane serce kapłana, do którego tyle razy wstępuje Sprawca czystości. Z ust. kapłana, które tak często przyjmują Chrystusowy Sakrament, powinny wychodzić tylko słowa święte, tylko przyzwoite, tylko pożyteczne. Oczy jego proste i wstydliwe, gdyż zwykły patrzeć na Ciało Chrystusowe. Ręce czyste i wzniesione ku niebu, gdyż zwykły dotykać Stwórcę nieba i ziemi. Do kapłanów szczególnie w Prawie powiedziano: „Świętymi bądźcie, gdyż ja święty jestem, Pan Bóg wasz.” (Kapł.19, 2)

Ważną jest także sprawą, by bezpośrednio przed Najświętszą Ofiarą, nie rozpraszać się zewnętrznymi zajęciami, nie załatwiać spraw świeckich, nie urzędować w kancelarii, nie załatwiać spraw domowych.

Św. Augustyn stawia zasadę, którą do przygotowania się do Mszy Św. odnieść możemy: „Noli foras ire, in te redi, in interiore homine habitat veritas – nie wychodź z domu, skupiaj się w sobie, wszak w wewnętrznym człowieku mieszka prawda.” Im bliżej ołtarza i Najświętszej Ofiary, tym więcej gorącego ducha wiary, miłości i oddania – Adoro Te devota  latens Deitas…, Ave Rex Judeorum…, Sicut cervus desiderat ad fontes aquarum…, O sacrum convivium in quo Christus   sumitur… Te i podobne uczucia powinny nas prowadzić bezpośrednio do ołtarza Pańskiego.

Sprawowanie Najświętszej Ofiary

„Krwawymi łzami płakać by należało, gdy się myśli o sposobie, jak wielu kapłanów Mszę Św. odprawia. Prawdziwe nieszczęście widzieć, ilu kapłanów źle się z Panem Jezusem obchodzi” – mówi  św.Alfons Liguori.

Jeśli kapłan rozumie znaczenie Mszy Św., jeśli do niej podchodzi z głębokim szacunkiem, wówczas także stara się uczynić wszystko, co w jego jest mocy, by tę najświętszą czynność dnia spełniał pobożnie i ze zbudowaniem. Ludzie wielki nacisk kładą na pobożne odprawianie Mszy Św. Chętnie uczestniczą we Mszach Św. pobożnie i z namaszczeniem odprawianych przez pobożnych kapłanów. Jak przykro nieraz słyszeć zarzuty, gdy świeccy mówią: ten kapłan zachowuje się przy ołtarzu jak komediant, ten nie pokazuje ducha Bożego podczas Mszy Św., ten za pieniądze odprawia, a nawet, jak można takiego kapłana do ołtarza dopuszczać, lepiej by go … światu nie pokazywać.

Żeby Najświętszą Ofiarę sprawować przystojnie i pobożnie, należy pilnie zachowywać przepisy rubryki i określone nimi ceremonie. Trzeba je sobie raz po raz przypominać i odświeżać, czy to w rocznicę naszych święceń kapłańskich, czy podczas dorocznych ćwiczeń duchownych, czy w czasie odnowienia miesięcznego. Wiadomą jest rzeczą, że łatwo wkradają się opuszczenia, zapomnienia obrzędów, jeśli się ktoś stale nie kontroluje i nie podciąga. Jesteśmy tylko ludźmi, stąd ludzkie braki nie są nam obce i trzeba stale czuwać nad sobą, by obrzędy były na poziomie, zwłaszcza tam, gdzie wszystko jest przepisane, dokładnie określone i ułożone. Wymowa, ton głosu, ruchy powinny być tak zharmonizowane, by powszechnie budowały i budziły w nas osobiste nabożeństwo. Brak samokrytyki i uwagi stałej pod tym względem, prowadzi do dziwactw.

Kard. Wiedeński Pfiffl, zaprosił na wielki kurs duszpasterski jednego aktora, dobrego katolika, któremu przed kursem na kilka miesięcy polecił obchodzić kościoły wiedeńskie i obserwować kapłanów odprawiających Mszę Św., zbierać rozmaite błędy i niedociągnięcia w ruchach, rzucaniu oczami, w tonie głosu itp. Przez trzy kwadranse demonstrował potem na scenie pozbierane mirabilia ze sposobu odprawiania Najświętszej Ofiary. Księża mało ze stołków nie pospadali, ale każdy mógł swoje niedociągnięcia tam spostrzec i poprawić.

Czas odprawiania Najświętszej Ofiary nie powinien być krótszym niż 25 minut, ani dłuższym normalnie nad 35 minut. W krótszym czasie, trudno zachować należytą tak wielkiej Ofierze powagę i dokładność w rubrykach, a natomiast dłuższe odprawianie Mszy Św. uczestników nuży i niecierpliwi. Msza Św. nie może wyglądać, jak mówi jeden autor, tak: wychodzi, rozkłada, nalewa, wypija, wraca, rozbiera się i ucieka. Ledwie wyszedł z zakrystii i już wraca, to naprawdę jest niedopuszczalne odprawianie Mszy Św. Nie należy także przedłużać Najświętszej Ofiary i dlatego nie trzeba być mementystą, konsekracjonistą lub fragmentarystą.

Bardzo trafne uwagi na nasz temat, czyni prof. St. Kasznica w dziełku „Myślą, sercem i wolą” – str. 47 – 48. „Codziennie będziecie odprawiali Mszę… Jakie w tym tkwi niebezpieczeństwo. Trzeba iść do ołtarza niezależnie od usposobienia, od stanu zdrowia, nieraz o wczesnej bardzo godzinie, kiedy jeszcze noc pełna, do lodowatego kościoła… A głowa często wypełniona myślami tak nieskończenie dalekimi od tego, co ma się tu rozgrywać, albo zupełnie pusta, serce martwe albo stargane jakimiś mizernymi troskami, żalami, pretensjami. Machinalnie wdziewasz na siebie szaty, automatycznie wstępujesz na stopnie ołtarza…, bezmyślnie nieraz recytujesz słowa liturgii na pamięć wyuczone, odczytujesz z mszału modlitwy, nie zatrzymujesz się nad ich treścią, wykonujesz najprawidłowiej ruchy przepisane, wszystko to szybko…byle jak najszybciej.”

Żebyście wiedzieli, jak my, zebrani w kościele, od pierwszej chwili doskonale się orientujemy, kto to stanął przed ołtarzem, i jak my silnie reagujemy na to w jaki sposób Msza Św. jest odprawiana. Żebyście wiedzieli, jak my od razu wyczuwamy, że tam jest człowiek, który wierzy w to, co czyni i mówi, który całą duszą przeżywa ofiarę, z Bogiem obcuje, naprawdę modli się, jak ta wiara jego udziela się nam.

A przeciwnie, jak się czujemy zawiedzeni i pokrzywdzeni, jak nas to gorszy, kiedy jesteśmy świadkami takiej Mszy, jakby z płyty zagranej. Świadkami nie uczestnikami jesteśmy, bo przy najlepszej woli nie można uczestniczyć we Mszy, której modlitwą nadążyć nie można. Nie chodzi nam o powolne odprawianie Mszy, rozwlekłość razi tak samo, jak wszelka sztuczność, teatralność w ruchach, w wymowie, a najbardziej w śpiewie… Tylko prostota i szczerość biorą, zdobywają. Pobożnie odprawiona Msza, to jeden z najpotężniejszych sposobów apostolstwa.

Offertorium

To twoja ofiara – którą ofiarujesz z Jezusem Bogu Ojcu. Św. Cyprian nie waha się twierdzić, że Ofiara Pańska, nie spełnia się z właściwym poświęceniem, jeżeli oddanie się nasze nie odpowiada cierpieniom Jezusa – tzn. jeżeli my nie ofiarujemy siebie samych z Jezusem.

Kapłan dla odprawienia Mszy Św. potrzebuje hostii. Ty też – aby swą Mszę odprawić, potrzebujesz hostii. A skąd ją weźmiesz? Posłuchajmy, co o tym mówi św. Augustyn: „Nie szukaj poza sobą hostii, którą potrzebujesz – hostię tę znajdziesz w sobie samym”.

A św. Paweł: „Proszę was tedy bracia, przez miłosierdzie Boże – abyście wydali ciała wasze hostią żywiącą – świętą, przyjemną Bogu”. Hostią zatem ofiarną, hostią twej duszy, jesteś ty sam, z tym wszystkim co masz i co czynisz. Hostia ta musi mieć jednak niejakie podobieństwo z hostią kapłana. Hostia kapłana utworzona jest z najczystszej pszenicy; co więcej jest ona chlebem przaśnym, czyli bez kwasu.

Ty też masz być hostią przaśną, bez kwasu. Kwas, o którym tu mowa, oznacza wszystko co nie jest czyste, wszystko co jest złe, wszystko co nie jest w duchu chrześcijańskim. Masz więc usunąć z duszy wszelki ślad tego kwasu. Szukaj w sobie, w umyśle swoim, w woli, w sercu, intencjach, tego co nadto ziemskie, nadto ludzkie, co niezupełnie właściwe dla dobrego, prawdziwego chrześcijanina i wyrwij je, zniszcz.

„Pro innumerabilibus peccatis et offensionibus et negligentiis meis”. Więc Pan Jezus powtarza swą śmierć przed wszystkimi innymi naprzód za ciebie,za mnie. A ty nie chciałbyś Mu nic z siebie ofiarować? Czyżbyś Mu nie powinien złożyć w ofierze, przynajmniej swego starego człowieka? Ty, który nic nie chcesz ucierpieć… ani od muchy nawet, ty, który nie chciałbyś być przybity do krzyża, nie tylko gwoźdźmi, ale nawet szpilkami…

Jeszcze słóweczko. Gdy wlewasz do wina kilka kropel wody, dodaj kropelkę twego…szacownego, apostolskiego potu i twoich łez kapłańskich. Słuchaj! Choć nie jesteś papieżem, to ci wolno, nawet nakazano. Inaczej mój drogi, twój pot i twoje łzy nie będą konsekrowane, nie staną się materią Sakramentu.

„Pro nostra et totius mundi salute”. Ty sam to powtarzasz, ty, pośrednik… ambasador całej ludzkości; tego świata biednego, pełnego ślepych, zezowatych, kulawych, niemych, głuchych, chromych…

Konsekracja

Prawo w religii: gdzie ofiara, tam śmierć, która niszczy ofiarę. W Starym Testamencie – baranek zabity – zamiast człowieka. Nie byłoby ofiary, gdyby nie śmierć. W czasie konsekracji zjawia się śmierć – ołtarz łożem śmierci. Dzwonek zwiastuje konsekrację – przedśmiertny dzwon. Śmierć zstępuje na istotę chleba, chleb umiera, przestaje istnieć.

I ja muszę umrzeć – stary człowiek – przywiązanie do grzechu, ciało z namiętnościami i pożądliwościami… Umarli jesteście… Paweł mówi nie o fizycznej śmierci – o obumarciu pożądliwości. Jak umarły fizycznie – obojętny na pożądliwości ciała (rozpustnik na marach już nie pożąda, pożądliwości oczu – włóż mu do ręki złoto – on obojętny, pycha żywota – nominacje…

Z każdej Mszy Św. wychodzić coraz więcej obumarłym grzechowi – cotidia morior – jeśli tak samo, to nie rozumiesz przemienienia konsekracji. Dla ciebie daremny cud przemienienia we Mszy Św. Nie lękaj się, że stracisz przez tę śmierć. Czy chleb stracił? Chleb zyskał nieskończenie – stał się Chrystusem. Przed konsekracją ziemski – teraz Boski. Gdyby chleb mógł mówić: droga, którą ja – i ty . Przemienić się w Chrystusa.

Komunia

Wielu do Komunii jak do otwartego skarbca, by czerpać  – lecz Komunia to wymiana darów. I my musimy – dar. Zanim kapłan +, gdy podaje + kiedyś pierwsi chrześcijanie na krzyż dłonie wyciągali, sami sobie podawali – skrzyżowane ręce.  My: Panie weź w….

Co wynieśli świadkowie męki?

Setnik – zyskał jako owoc – wiarę. „Istotnie ten człowiek sprawiedliwy – Syn Boży”.

Łotr – „Panie, pomnij na mnie, gdy przyjdziesz do królestwa Twego”. „Zaprawdę…”

Magdalena – żal i miłość – płacze.

Św. Jan – dwa owoce – Matkę Najświętszą; ujrzał Najświętsze Serce – stąd apostoł Ewangelii miłości.

Matka Boża – Jej uczestnictwo najdoskonalsze, jest ofiarującą ofiarą. Jezusa ofiaruje, sama Go porodziła, wychowała na ofiarę Ojcu. Współofiarą – swoje cierpienia – siebie ofiarowała i Jezusa. Najchętniej byłaby umarła z Jezusem, by życie swoje oddać Ojcu. Dlatego stała się Współodkupicielką. Nagroda? – Matka ludzkości, Matka rodząca duchowne dzieci dla Boga. My – tak samo – współodkup.- swoją część dodać… dopełniam…dodać do ofiary Jezusa. Owoc – współodkup. Świata, matka (ojciec)-dzieci duch.

Są dwie recepty na najlepsze odprawianie Mszy Św. Recepty, które nie zawodzą.

Pierwsza z nich brzmi: staraj się odprawiać każdą Mszę Św. tak, jak odprawiałeś pierwszą Mszę Św. tzn. z takim przejęciem i namaszczeniem, jak wówczas, gdy po raz pierwszy stanąłeś, jako sacerdos in aeternum, przy ołtarzu Pańskim.

Druga recepta brzmi: staraj się odprawiać każdą Mszę Św. tak, jakbyś wiedział, że to twoja ostatnia Msza Święta. Dla wielu, niewątpliwie, ta druga recepta będzie jeszcze bardziej skuteczna niż pierwsza. Na podstawie własnego doświadczenia mogę zapewnić, że będą wdzięczni Panu Bogu, jeśli zaprawią się do używania tej recepty.

 

Dziękczynienie

Po skończeniu Najświętszej Ofiary, należy odbyć dziękczynienie. Gdy gość miły w domu się znajduje, chodzimy koło niego, uprzyjemniamy mu pobyt, zajmujemy się nim serdecznie. Czyżby  Gość Niebieski pod osłonami w naszej duszy obecny, nie zasługiwał na podobne obejście?

Po Mszy klęka wikary do pobożnej modlitwy dziękczynnej. Proboszcz wraca z konfesjonału i wikaremu robi wymówki, że na pobożność będzie miał czas później, a teraz prawdziwa pobożność okaże się w tym, że zaraz siądzie do konfesjonału, bo tego wymaga miłość bliźniego; za 15 minut na dziękczynienie konieczne, może wikary parę osób wyspowiadać.

Jest to ogromne złudzenie, że sprawie Bożej się przysłużymy, gdy wprost od ołtarza biegniemy do konfesjonału lub do innych zajęć, choćby świętych i zbożnych. Temu złudzeniu ulega wielu kapłanów. Tymczasem najważniejsza czynność po Mszy Św. To należyte dziękczynienie. Czyżbyśmy nie mieli o czym z Panem Jezusem mówić? Czy w nas i wokół nas nie widzimy tysięcznych potrzeb i naglących bolączek? Czy czasy obecne nie wołają         wprost ku nam głosem wielkim: uciekaj się do Pana, w Nim pokładaj całą nadzieję, w Nim jedyny ratunek i pomoc.

Dziękczynienie zostawione jest naszej woli. Wybór modłów winien być kierowany miłością ku Zbawcy i urobieniu naszej duszy. Wspaniały jest hymn Benedicite, gdyż w nim cały wszechświat niemal wysławia Pana. Dla odmiany dobrze jest odchodząc od ołtarza odmawiać Te Deum… Adoro Te devote… Lauda Sion… lub inne modły wedle uznania i smaku.

O hymnie Benedicite, mówi jeden z dawnych pisarzy: „Nullus mortalium huius hymni virtutem explicare  potest, in quo omnis creatura ad laudandum Deum invitatur, semper eum  psalle” – Nikt z ludzi nie może należycie wyjaśnić siły tego hymnu, w którym wezwane wszelkie stworzenie do uwielbienia Stwórcy, zawsze go śpiewaj”.

Modlitwa en ego, o bone Jesu… oraz modlitwa do Chrystusa – Króla, obdarzona odpustem zupełnym, oraz Duszo Chrystusowa uświęć mnie… powinny zawsze towarzyszyć dziękczynieniu.

Mistrzami w życiu Bożym, pozostaną na zawsze nasi święci. I oto dowiadujemy się z ich żywotów, że czasu danego gorliwej adoracji Boga Eucharystycznego, zwłaszcza po złożeniu Najświętszej Ofiary, wcale nie uważali za ujmę dla gorliwości duszpasterskiej. Któż był gorliwszym w słuchaniu spowiedzi od św. Jana Vianeya? A przecież wiemy, że on tłumy czekające na spowiedź przed konfesjonałem, najspokojniej opuszczał i pogrążał się w żarliwej adoracji Eucharystii, przed Mszą Św. i po niej. I co najważniejsze, wierni czekający nieraz godzinami na swoją spowiedź, nie brali mu tego za złe. Właśnie dlatego święty tak „dobrze spowiadał” i takie wrażenie robił na penitentach, że tak żarliwie adorował Jezusa utajonego w Eucharystii. W świecie Bożym, nadprzyrodzonym, ludzka kalkulacja zawodzi, a decyduje łaska, której jednym ze źródeł jest właśnie serdeczna rozmowa z Chrystusem.

Przedstawimy Zbawicielowi serdeczną prośbę. I ten punkt najważniejszy powinien być. Chociaż bowiem jest to dziękczynienie, niemniej serdeczna prośba skierowana do Zbawiciela, jest zawsze adoracją i uwielbieniem. Kto bowiem szczerze i pokornie prosi Boga o rzeczy godziwe, zwłaszcza zaś nadprzyrodzone, wyznaje swą niemoc, oddaje tym samym cześć wszechmocy Boga, a takie pokorne poddanie się Bogu, przyznanie się do zależności od Niego, Bogu się bardzo podoba i zawiera w sobie adorację, uwielbienie. W encyklice „Mediator Dei”, znajdujemy potwierdzenie tego: „Czemuż więc nie mielibyśmy pochwalić tych, którzy przyjąwszy pokarm eucharystyczny… w serdecznej zażyłości z Boskim Zbawicielem jakiś czas spędzają, nie tylko aby z Nim najczulej rozmawiać, lecz również, aby Mu złożyć dzięki, oddać chwałę należną, a przede wszystkim by o pomoc prosić”.

Przede wszystkim mamy w czasie dziękczynienia Jezusa prosić, bo to „czas najbardziej stosowny do proszenia i uzyskania pomocy w imię Chrystusa”. Przedmiotem prośby jak łatwo odgadnąć, będą zarówno potrzeby nadprzyrodzone kapłana jak i jego pracy duszpasterskiej.

1)  Potrzeby osobiste: głęboka wiara, silna ufność, gorąca miłość Boga i bliźniego, gorliwość o zbawienie dusz, umartwienie i duch ofiary, czystość kapłańska, pogoda ducha, dobroć serca, wytrwanie w dobrym, śmierć szczęśliwa itp.

2)  Potrzeby duszpasterskie: nawracanie grzeszników w parafii, chorzy i umierający, rodziny i małżeństwa zagrożone, poszczególne stany w parafii. Ponadto misje katolickie, ogólne sprawy Kościoła itp.

Z powyższego i z innych jeszcze wzorów, można sobie zrobić króciutki spis i stale go nosić w brewiarzu, a co dzień jedną z próśb w szczególny sposób przedstawić Zbawicielowi w nas mieszkającemu. Będziemy wówczas wiedzieli, jak przepędzić skutecznie te 15 minut dziękczynienia po Mszy Świętej.

Jeżeli odprawiamy dziękczynienie w zakrystii, panować musi w niej bezwzględny spokój, co nie zawsze ma miejsce, jeżeli chodzi o większe parafie, gdzie jest wielki nieraz ruch w czasie odprawiania nabożeństw porannych. Należało by wówczas opuścić zakrystię i dziękczynienie odprawić przed ołtarzem. Będzie z tego i dla wiernych dobry przykład, bo ci nieraz po przyjętej Komunii św. zaraz do domów uciekają.

Gdy do dziękczynienia w bardzo serdecznym nastroju odprawionego, do przyjacielskiej a bardzo serdecznej rozmowy ze Zbawicielem, dodamy w ciągu dnia ofiarę swego, choćby i skromnego umartwienia, wyprosimy sobie i duszom nam powierzonym wiele łask. Znawcy życia wewnętrznego radzą, przy wykonaniu aktów umartwienia w ciągu dnia świadomie odnosić je do Zbawiciela Eucharystycznego, przyjętego do serca w rannych godzinach. Jest to jeden ze sposobów uczenia się przebywania stałego w obecności Bożej, zmierzającego do najściślejszego zjednoczenia serca z Bogiem.