Wakacje z Bogiem dla młodzieży w Marianville

Posted on Jul 2, 2013

Wakacje z Bogiem dla młodzieży w Marianville

W dniach od 22 czerwca do 1 lipca 2013 w pięknym ośrodku rekreacyjnym “Marianville” w Michigan odbyły się wakacyjne rekolekcje ewangelizacyjne dla młodzieży zorganizowane przez s. Dorote wraz z s. Klaudią i s. Alicją. W programie uczestniczyło 41 młodych dziewczat i chłopców. Duchowa wędrówka mlodych prowadziła poprzez tematy związane z sensem życia, osobą Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela, osobą Ducha Świętego oraz Jego darów oraz wspólnoty Kościoła. Naszym ojcem oraz duchowym przewodnikiem w tym błogosławionym czasie był o. Michał Nowak, franciszkanin.  Najbardziej głębokim przeżyciem dla młodzieży były adoracje Najświętszego Sakramentu z nabożeństem uzdrowienia, przyjęcia Jezusa jako Pana swojego życia oraz odrodzenia w Duchu Świętym. Wspólny wakacyjny czas był wypełniony dodatkowymi zajęciami i spotkaniami takimi jak: katechezy i rozmowy w grupach, zajęcia manualne, ognisko, zabawy, śpiew, taniec, zawody i zajęcia sportowe, basen.


“Camping był w miasteczku Lawrence, jakieś dwie godziny jazdy od Chicago. Czterdzieści dzieciaków, trzy siostry zakonne, jeden franciszkanin, dwie panie kucharki, konie, osioł, lama, kozy, drób… i mnóstwo innych rzeczy. Wakacje z Bogiem rozpoczęliśmy w miejscu, które urzeka swoim urokiem (nazywa się Marianville) jeśli chodzi o naturę. (…)

Nie wiem, czy uda mi się dobrze opisać to, co przeżyłem, bo chyba sam jeszcze do końca nie wiem, nie rozumiem… (…) Odczułem w sobie znów tak wielkie pragnienie, żeby objawiać Jezusa miłującego, żeby czynić Go dostępnym dla wszystkich, żeby burzyć fałszywe Jego obrazy… Czułem się bardzo szczęśliwy, kiedy widziałem jak ci młodzi wchodzą w te rekolekcyjne treści, jak się na nie otwierają, jak dzielą się tym w grupach. Prowadziłem grupę najstarszych chłopaków. I kiedy rozmawialiśmy o wyborze Jezusa jedynym Panem i Zbawicielem, to z wielkim podziwem patrzyłem na ich dojrzałość. Była większa, niż niejednego dorosłego. Wahali się, zmagali, ale nie dlatego, że nie widzieli potrzeby takiego wyznania. Wręcz przeciwnie… Ale jak to powiedział jeden z nich – ojcze, ja staram się nie rzucać słów na wiatr, staram się być im wierny. (…)

Potem nabożeństwo wyboru Jezusa – każdy własnymi słowami. I modlitwa o odrodzenie w Duchu Świętym – odważne prośby o nadzwyczajne i zwyczajne dary, aby mogli głosić. Środowisko, w którym żyją jest niezwykle zróżnicowane. mnogość religii sprawia, że jest w nich wielkie pytanie – dlaczego nasza jest prawdziwa. Spotkałem się tu z tematami, z którymi w Polsce stykam się niezwykle rzadko. Ale to pozwoliło mi też na nowo przemyśleć niektóre rzeczy. (…)

To, czym chyba najbardziej byłem umocniony to fakt, że ta młodzież była taka niezmanierowana, niezepsuta… Nie marudzili, nie narzekali ciągle, posłusznie realizowali, co im polecaliśmy, brali chętnie każdą propozycję, cieszyli się z małych rzeczy, umieli się śmiać, tańczyć bez kropli alkoholu, zafascynowani sportem, grzeczni (nigdy nie usłyszałem tyle razy słowa “dziękuję” ile tam zostało przez nich wypowiedziane). (…)

Dla mnie to był cudowny czas odnowy mojego kapłaństwa. Moje serce doświadczyło ogromnego przypływu łaski Bożej, którą miałem się z woli Jezusa podzielić z tymi moimi młodymi przyjaciółmi. (…)

o. Michał Nowak OFM Conv.


Podczas wakacji spedzonych z Bogiem, poczulam, ze zmienilam sie duchowo. Taka wielka zmiana we mnie zalegla, zostalam wypelniona energia do życia, zapalem do dzielenia sie tym czego sie nauczylam. Przez ten tydzien moja wiara sie wzmocnila o tysiac razy wiecej niz kiedykolwiek. Kiedy byl czas do powrotu do domu, odechcialo mi sie pakowac. Nie chcialam, nie widzialam sensu wracania. Jednak zrozumialam jedno: bylo to w woli Bozej abysmy to teraz my glosili to czego sie dowiedzielismy. Abysmy my dzielili sie nawzajem miloscia, ktora okazal nam nasz Ojciec. Na koncu wszyscy poczulismy smutek opuszczania siebie, lecz oddalilismy sie z obietnicami wspolnoty. Chcemy utrzymac te dary od Ducha Swietego i w pozyteczny sposob dzielic sie tym co mamy aby pomoc innym w potrzebie. My juz w tej chwili jestesmy bogaci. Musimy nauczyc sie uzywac swoje dary aby rozswietlic blizniemu prawidlowa droge. Bog jest nasza “droga, prawda i zyciem”. Dlatego tez Jemu ufajmy poniewaz Jego milosc jest nieograniczona.  Misia


Wakacje z Bogiem w Marianville, moge spokojnie nazwac malym cudem. Gdy tam jechalem czulem zlosc. Rodzice mnie ‘zmusili’ zebym pojechal. Po dziesieciu dniach w ogole nie chcialem wracac, a po powrocie serdecznie rodzicom dziekowalem za ten przymus. Gdy pierwszy raz sie dowiedzialem o tym wyjezdzie od razu poczulem niechec. Spodziewalem sie codziennej mszy, dlogich kazanian, i malo czasu wolnego. Pod wieloma wzgledami wlasnie tak bylo, ale zupelnie to mi nie przeszkadzalo. Juz po pierwszych paru dniach poczulem roznice miedzy tym miejscem, a szkola. Tutaj nikt nigdy nie byl zly, nikt nikogo nie osadzal, wszyscy sie ze soba przyjaznili. 

 Domogly nam wtym kochane siostry: Siostra Klaudia, Siostra Dorota i Siostra Alicja. Pilnowaly porzadku, tanczyly z nami, leczyly male okalecznia, wozily nas i pomagaly w czymkolowiek potrzebowalismy. Mielismy rowniez wspanialego ksiedza, ktory prowadzil rekolekcje. Ojciec Michal, byl zawsze dostepny do wszystkich potrzeb duchowych. Mozna bylo porozmawiac z nim o sprawach osobistych kiedykolwiek. Codzienne konferencje prowadzil z prawdziwym natchnieniem. Przekazanie bylo jasne i dotyczylo nas, nastolatkow, a nie spraw, ktore moga sie wydarzyc za wiele lat. Ojciec Michal otworzyl nasze serca na milosc wszystkich dookola i rowniez Boga, za co otrzymal przydomek Ojciec Misiu. Gdyby ktokolwiek watpil w to ze nie da sie czuc milosci Boga, to musza wiedziec, ze to wielka bzdura. Na pierwszej z wieczornych adoracji Najswietszego Sakramentu wszyscy spodziewali sie dlugiego kleczenia, ‘az nam kolana odpadna.’ Po czterdziestu minutach prawie wszyscy plakali. Kazdy z osobna, podchodzil do Ojca, i do ucha mu szeptal o swoich najwiekszch bolach, ktore sprawiono mu w swoim zyciu. Po tym Ojciec odmawial krotka modlitwe o to, zeby ta osoba odczula milosc Boga, i tak sie stalo. Prawie wszyscy wychodzili z lzami w oczach i usmiechem na ustach. Wszyscy poczulismy nieumiarkowana milosc Jezusa i uwierzylismy ze gdyby nawet wszyscy na swiecie nas opuscili, to napewno dalej mielibysmy Boga.
 

Po takich adoracjach i konferencjach, mielismy szanse sie podzielic z innymi tym co czulismy i co uwazalismy za wazne w malych grupach. Poniewaz obawiazywala dyskrecja, moglismy porozmawiac o wszystkimi i zapytac o sprawy, ktore naprawde lezaly nam na sercu. Tu nauczylem sie najwiecej.
 Oprocz spraw religijnych byly, oczywiscie, sprawy rozrywkowe. Bylo mnostwo czasu wolnego, w tym basen, rowery wodne, jazda konno, przejazdzki bryczka, dyskoteka i sporty. Okazuje sie, ze nawet siostra w habicie moze jezdzic konno. Poznalismy tez mnostwo przemilych ludzi i stworzylismy wiezi miedzy soba, ktore jestem pewien ze utrzymamy przez reszte zycia. Nie da sie slowami okreslic to wszystko czego sie nauczylismy i co czulismy. Jest no niemozliwe… Po prostu trzeba samym tego skosztowac: nie skonczonej radosc i milosci wszystkich dookola i rowniez samego Boga.
 
Serdecznie chcialbym podziekowac Siostrom i Ojcowi Misiowi za ten fantastyczny wyjazd. Wszystkich czytelnikow pomiedzy 14 a 18 rokiem zycia zapraszam na przyszly rok. Sa prowadzone rowniez Dni Skupienia dla Mlodziezy przy parafii Sw. Konstancji. Prosze sie kontaktowac z Siostrami o wiecej informacji.
 
Mateusz Szelazek (a.k.a #4)