List matki do synka

Posted on Oct 29, 2012

List matki do synka

List Matki napisany do Syna, który został abortowany….

Kochany Karolku!

Piszę ten list do Ciebie-mój Kochany Synku, bardzo ciepły, serdeczny i otwarty, choć pełen obaw i lęku. Nie wiem, jak go przyjmiesz i jak zareagujesz?

Tak naprawdę My, czyli ja Twoja mama, tata i Ty synku- w ogóle się nie znamy. Jesteśmy twoimi rodzicami.

Zostałeś przez Boga powołany do istnienia z wielkiej, rodzicielskiej miłości. Masz nasze geny, DNA, wyszedłeś fizycznie ode mnie, dużo za wcześnie i nie zaznałeś NIGDY „smaku ziemskiego życia”.

To ja dokonałam traumatycznego wyboru i przerwałam nić Twojego życia.

Jest to mój, nasz- dramat osobisto-rodzinny.

Moja wielka, wielka porażka życiowa, za którą jestem całkowicie odpowiedzialna i płacę najwyższą cenę.

Jestem mamą-czułam bicie serca każdego życia, Twojego Synku również.

Zdaję sobie sprawę, że tu na ziemi, nic w tej kwestii, nie mogę już uczynić-

bo przecież czasu nie cofnę. Walczę o ducha wiary, nadziei. Nie podaję się, modlę się gorąco i proszę Boga o przebaczenie sobie i innym. Polecam całą rodzinę Bożemu Miłosierdziu.

Mam wrażenie i czuję to, iż każdego dnia mamy wspólny, duchowy kontakt.

Tak bardzo realnie i fizycznie, chciałbym Cię Synu przytulić, ukochać, dotknąć, budzić każdego dnia i kłaść się wieczorem z Tobą.

Wiele razy zastanawiałam się nad Twoim wyglądem, charakterem, Twoją osobowością.  Do kogo byłoby Ci bliżej? Do mnie, do taty, a może do któregoś z rodzeństwa? W myślach-maluję Twoja ciągle rozradowaną, słoneczną twarz, o dużych, niebieskich figlarnych oczkach i blond czuprynie. Jesteś pięknym dzieckiem, kopią aniołka, o nieskazitelnym serduszku.

Twoja młodsza siostra Ania-pwenie jest przeszczęśliwa i dumna, bo chciała zawsze mieć starszego brata. Byłbyś dla niej Przykładem, autorytetem i „aniołem stróżem”.

Do dzisiaj, po tylu latach od tego zdarzenia, mam ciągle w pamięci to, co się wydarzyło. Mnóstwo pytań do mego serca i sumienia, na które nie znajduje odpowiedzi. W tym trudnym czasie, odnalazłam drogę terapii poaborcyjnej.

Jest ona skutecznym lekarstwem na moja chorobę.

Skaza, rysa zawsze pozostanie w mym sercu, ale duchowo i fizycznie ciągle zdrowieję i idę „do przodu”. Mam świadomość i jestem szczęśliwa, że jesteśmy duchowo bardzo blisko  siebie. Rozważam z Tobą, modlę się za Ciebie Karolku i czuję, że nie jesteśmy Ci obojętni, bo wypraszasz moc łask od Boga. Ufam, że w godzinę śmierci-będziesz przy mnie i pomożesz przejśc-trudną drogę do wieczności, razem z najbliższymi duszami z rodziny, z moimi świętymi patronami oraz z Matką Najświętszą.

Zawsze, na zawsze kochająca Mama

List został napisany w podczas terapii w Programie Rachel.